Nadciśnienie: Weź te pigułki lub ponieś konsekwencje
Neil Chesanow napisał doskonałą recenzję leczenia nadciśnienia. Podaje, że w Stanach Zjednoczonych co roku wypisywanych jest 3,8 miliarda recept, ale ponad 50% z nich jest realizowanych nieprawidłowo lub wcale. Jest oczywiste, że skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego wymaga zmiany myślenia pacjenta i nie powoduje nowego, rewolucyjnego przełomu w opiece medycznej. Mamy narzędzia, ale ich nie wykorzystujemy. American Heart Association opublikowało niedawno nowe wytyczne, które w przypadku większości pacjentów obniżają docelowy poziom leczenia ciśnieniem krwi do 130/80. Pierwszym krokiem jest…

Nadciśnienie: Weź te pigułki lub ponieś konsekwencje
Neil Chesanow napisał doskonałą recenzję leczenia nadciśnienia. Podaje, że w Stanach Zjednoczonych co roku wypisywanych jest 3,8 miliarda recept, ale ponad 50% z nich jest realizowanych nieprawidłowo lub wcale. Jest oczywiste, że skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego wymaga zmiany myślenia pacjenta i nie powoduje nowego, rewolucyjnego przełomu w opiece medycznej. Mamy narzędzia, ale ich nie wykorzystujemy.
American Heart Association opublikowało niedawno nowe wytyczne, które w przypadku większości pacjentów obniżają docelowy poziom leczenia ciśnieniem krwi do 130/80. Pierwszym krokiem jest uczciwa ocena diety i ćwiczeń fizycznych, mająca na celu zapobieganie nadwadze lub otyłości. Jeśli pomimo tych środków ciśnienie krwi będzie nadal wysokie, zlecone zostaną leki i badania laboratoryjne w celu sprawdzenia, czy nie występują inne powiązane schorzenia. Lekarze otrzymują instrukcje krok po kroku. Zwykle najpierw przepisują leki moczopędne, następnie lizynopryl, ARB lub bloker kanału wapniowego, taki jak amlodypina. Mogą być wymagane trzy lub nawet cztery leki. Wszystko jest przycięte, suche i działa bardzo dobrze. Dlaczego jest problem?
Pierwszą przeszkodą w skutecznym leczeniu jest brak zaufania do lekarzy. Czytałam, że większość pacjentów nie ufa swojemu lekarzowi, a nawet go nienawidzi. Nadal składają wizyty w biurze, ale nie mają zamiaru robić tego, co im się każe. Przychodzą, bo nalega ich małżonek, albo dlatego, że chodzi tam ich matka, albo dlatego, że „ostatni lekarz był gorszy”. Czasami ta nieufność jest problemem rodzinnym lub nawet społecznym. Czasami jest to spowodowane chłodną postawą lekarza lub poczuciem braku zainteresowania. Lekarz może być bardzo troskliwy i współczujący, ale nęka go i dręczy niemożliwy do zrealizowania harmonogram.
Kolejną przeszkodą jest strach przed skutkami ubocznymi. Mężczyźni mówią o wpływie leków na nadciśnienie „na ich płeć”. Opowiadają historie przyjaciół, którzy „stracili męskość”. Starsze kobiety mogą obawiać się zawrotów głowy i katastrofalnego upadku bez dostępu do pomocy. Młodsze kobiety mogły „słyszeć, że powodują tycie lub wypadanie włosów”. Internet szepcze, że „te pigułki sprawią, że na trzustce zaczną rosnąć włosy”. „Powinieneś je wyrzucić i użyć kurkumy lub przynajmniej udać się do naturopaty”. Niestety, ten specjalista od alternatywnej opieki zdrowotnej jest prawdopodobnie bardziej wygadany i powierzchownie przekonujący niż twój lekarz.
Ważna jest także „chora rola”. Wysokie ciśnienie krwi jest na ogół chorobą bezobjawową. Katastrofalne są długoterminowe konsekwencje: udar, niewydolność serca i niewydolność nerek. Jeśli zgadzasz się na długotrwałe przyjmowanie leków, musisz zaakceptować fakt, że jesteś „chory”. Różni się to bardzo od przyjmowania antybiotyku przez dziesięć dni w przypadku infekcji ucha. To naturalne, że zadajesz sobie pytanie: „Czuję się dobrze, po co mi ta pigułka?”
Po czterdziestu latach pracy doktorskiej doszedłem do wniosku, że decyzję o nieprzyjmowaniu leków podejmuje się na ogół bardzo świadomie, a nie dlatego, że ktoś jest zapominalski czy „po prostu głupi”. Aby naprawić tę sytuację, ważna jest umowa między lekarzem a pacjentem, ponieważ koszty leczenia i konsekwencje zdrowotne nieleczonego nadciśnienia tętniczego są zmienne.
Zainspirowany twórczością Scotta W. Younkina