Wielu psychiatrów od lat było świadomych, że niski poziom serotoniny może nie powodować depresji, stwierdziła katedra psychologii.
Doktor Jonathan Raskin, psychoterapeuta z Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku, powiedział DailyMail.com, że obawiał się, że teoria ta była „niekompletna” przez „chwilę”.
Powiedział jednak, że wielu lekarzy nadal przepisuje ten lek, ponieważ jest to „łatwiejsze” niż oferowanie bardziej czasochłonnego leczenia.
Stwierdził, że pigułki mogą nadal być pomocne dla niektórych pacjentów, ale ma nadzieję, że ostrzeżenia o ich skuteczności zachęcą więcej osób do przejęcia kontroli nad leczeniem.
W tym tygodniu przełomowe brytyjskie badanie podało w wątpliwość stale rosnące uzależnienie społeczeństwa od leków przeciwdepresyjnych, takich jak Prozac.
W branży wartej 15 miliardów dolarów, która w ciągu następnej dekady ma urosnąć do 21 miliardów dolarów, pacjenci przepisują pigułki takie jak Prozac, obiecując, że wyleczą one depresję poprzez zwiększenie poziomu serotoniny, neuroprzekaźnika w mózgu.
Jednak po zapoznaniu się z 17 kluczowymi badaniami naukowcy z University College London stwierdzili, że nie znaleźli przekonujących dowodów na to, że niedobór tej substancji chemicznej spowodował chorobę.
Naukowcy z University College London stwierdzili, że przegląd dowodów nie wykazał związku między niskim poziomem serotoniny a depresją, co budzi wątpliwości dotyczące stosowania leków przeciwdepresyjnych mających zwiększać poziom substancji poprawiającej samopoczucie. Ale inni eksperci wyrazili wątpliwości co do wyników
Doktor Jonathan Raskin, kierownik katedry psychologii na Uniwersytecie Stanowym Nowego Jorku w New Paltz, stwierdził, że wielu ekspertów obawia się, że teoria jest „niekompletna”.
Dane pokazują, że każdego roku około 13 procent dorosłych Amerykanów przyjmuje leki przeciwdepresyjne.
Jednak wskaźniki są znacznie wyższe wśród kobiet – aż 18 procent przepisuje leki rocznie.
Zapytany, czy niski poziom serotoniny powoduje depresję, Raskin odpowiedział: „Myślę, że większość specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym zaznajomionych z badaniami wiedziała od jakiegoś czasu, że teoria depresji dotycząca serotoniny jest niekompletna i poparta mieszanymi wynikami badań.
„Depresja to skomplikowany problem i pomysł, że możemy po prostu zredukować ją do serotoniny, nie jest słuszny.
„Kiedy podajemy leki przeciwdepresyjne, nie robimy tego na podstawie testów biologicznych, które wykazują, że nie mają wystarczającej ilości serotoniny, ale jeśli uważamy, że to może im pomóc”.
Zapytany, czy ludzie powinni dalej brać pigułki, odpowiedział: „Myślę, że warto o tym porozmawiać.
„Nie twierdzę, że ludzie powinni je brać, czy nie, ale myślę, że pomysł, że zredukowaliśmy depresję do niskiego poziomu serotoniny, został szeroko rozpowszechniony w populacji.
„Leki przeciwdepresyjne czasami działają na niektórych ludzi, ale nie sądzę, że są panaceum”.
Dodał: „Łatwiej je przepisać i podać niż bardziej czasochłonne środki, takie jak psychoterapia.
„Dzięki temu można je oferować ludziom, mimo że inne rozwiązania są takie same lub bardziej skuteczne”.
Naukowiec biorący udział w brytyjskim badaniu określił wyniki jako „otwierające oczy” i że „wszystko, co myślałem, że wiedziałem, zostało wywrócone do góry nogami”.
Główna autorka, profesor Joanna Moncrieff, psychiatra, powiedziała: „Popularność teorii „nierównowagi chemicznej” zbiegła się z ogromnym wzrostem stosowania leków przeciwdepresyjnych.
„Tysiące osób cierpi z powodu skutków ubocznych leków przeciwdepresyjnych, w tym poważnych objawów odstawienia, które mogą wystąpić, gdy ludzie próbują je zaprzestać, a mimo to liczba leków przepisywanych na receptę stale rośnie.
Serotonina pomaga przenosić sygnały w mózgu i uważa się, że ma pozytywny wpływ na nastrój, emocje i sen.
Są one preferowane w porównaniu z innymi rodzajami leków przeciwdepresyjnych, ponieważ powodują mniej skutków ubocznych. Mimo to mogą powodować niepokój, biegunkę, zawroty głowy i niewyraźne widzenie u pacjentów, którzy je przyjmują.
Pacjenci z depresją mogą również doświadczać wyniszczających objawów odstawienia, gdy próbują zaprzestać przyjmowania tabletek.
Jednocześnie szereg badań sugeruje, że nie działają one lepiej niż placebo.
W badaniu UCL, opublikowanym w czasopiśmie Molecular Psychiatry, przeanalizowano 17 wcześniejszych recenzji z 2010 roku, składających się z kilkudziesięciu pojedynczych badań.
To nie dowodzi, że SSRI nie działają. Sugeruje to jednak, że leki te nie leczą depresji poprzez ustalanie nienormalnie niskiego poziomu serotoniny.
SSRI nie mają innego sprawdzonego sposobu działania, powiedział profesor Moncrieff i współpracownicy.
Dodała: „Możemy z całą pewnością stwierdzić, że po dużej liczbie badań prowadzonych przez kilka dziesięcioleci nie ma przekonujących dowodów na to, że depresja jest spowodowana nieprawidłowościami w zakresie serotoniny, zwłaszcza niższym poziomem lub zmniejszoną aktywnością serotoniny.
„Nie rozumiemy dokładnie, co leki przeciwdepresyjne robią z mózgiem.
„Przekazywanie ludziom tego rodzaju dezinformacji uniemożliwia im podjęcie świadomej decyzji o tym, czy powinni zażywać leki przeciwdepresyjne”.
Badania wykorzystane w przeglądzie objęły setki tysięcy osób z różnych krajów.
Odkryli, że nie ma różnicy w poziomie serotoniny między osobami, u których zdiagnozowano depresję, a osobami zdrowymi, pomimo badań sugerujących, że aż 95 procent społeczeństwa w to wierzy.
Nawet sztuczne obniżenie poziomu serotoniny u zdrowych osób nie doprowadziło do rozwoju depresji.
